VILLEFRANCHE SUR MER – MINI PRZEWODNIK

Jak dojechać do Villefranche sur Mer?

Do Villlefranche sur Mer dojedziecie z Nicei samochodem kierując się w stronę Monako. Miejscowość znajduje się praktycznie zaraz za granicami administracyjnymi Nicei, przed półwyspem Cap-Ferrat. Kierunkowskazy poprowadzą was z głównej drogi w dół, do samego centrum historycznego Villefranche. Zostawiliśmy samochód na płatnym (1,40 euro za godzinę), miejskim parkingu, który znajduje się przy Avenue Albert 1 er przed pocztą. Do Villefranche dojedziecie również z Nicei pociągiem (kilka minut) lub autobusem nr linii 100, 80 lub 15 (kilkanaście minut). Koszt przejazdu (bilet normalny) pociągiem w jedną stronę to 1,90 euro, natomiast autobusem 1,50 euro.

Co zobaczyć w Villefranche sur Mer?

Tak naprawdę w Villefranche nie ma spektakularnych, słynnych zabytków. Według mnie urok tego miasteczka kryje się w jego prostocie. Są wąskie uliczki, wysokie kamienice, bliskość morza, długa, żwirkowa plaża, zatoczka pełna łódek, a przede wszystkim sielankowy klimat i niespieszny rytm życia. Nie planowaliśmy jak dokładnie będziemy zwiedzać Villefranche. Postanowiliśmy, że przyjedziemy tam i po prostu przespacerujemy się uliczkami zabytkowego miasta. Już w drodze z parkingu towarzyszyła nam piękna panorama z charakterystyczną wieżą kościoła św. Michała.

Z każdym krokiem było co raz piękniej, a kwitnące bugenwille dodawały koloru temu spokojnemu miasteczku.

Zaczęliśmy od Rue Henri Biais, gdzie 4 palmy górują nad schodzącym do zatoki Villefranche. To zdecydowanie pocztówkowy widok.

Dalej weszliśmy do uliczki Rue de Poilu, która powoli budziła się do życia po sjeście. Na wstępie schłodziliśmy się lodami z Solea Gelateria di Corsica.

Idąc dalej, na skrzyżowaniu z uliczką Rue de l’Eglise z jednej strony podziwialiśmy z bliska kościół św. Michała (widziany wcześniej z góry), a z drugiej scenerię niczym z Valetty na Malcie.

Jeszcze trochę pokręciliśmy się po pobliskich uliczkach, które mocno przypominały nam włoskie klimaty – skutery zaparkowane pod drzwiami, suszące się pranie czy połączone budynki zakończone na dole łukiem.

Doszliśmy na koniec Rue de Poilu, gdzie znajdują się popularne wśród turystów schody ze źródełkiem wody, która wypada wprost z ust lwa.

Dalej zeszliśmy na Promenadę Marynarzy (Promenade des Marinieres) i stamtąd udaliśmy się w drogę powrotną wzdłuż zatoki wypełnionej łódkami i żaglówkami.

Po drodze mijaliśmy mury cytadeli, która jest ciekawym zabytkiem i może Was bliżej zainteresować, tym bardziej, że wejście jest darmowe. Nam niestety nie starczyło czasu na dogłębne zwiedzanie.

Wizyta w Villefranche choć krótka, była bardzo przyjemna i uważam, że będąc na Lazurowym Wybrzeżu trzeba tam zajrzeć. Cisza i spokój miasteczka pozwoliła nam odpocząć od jego sąsiadki – dużo głośniejszej Nicei.

Gdzie zjeść w Villefranche?

Co prawda nie jedliśmy w Villefranche nic poza lodami z Solea Gelateria di Corsica, ale jeśli mielibyśmy posilić się czymś bardziej konkretnym to na pewno byłaby to restauracja La Mere Germaine albo znajdująca się obok La Trastevere. Dlaczego akurat wybrałabym te skoro nic w nich nie jadłam? Przede wszystkim dlatego, że możesz usiąść przy stoliku na brzegu zatoki i delektować się posiłkiem w bezpośredniej bliskości morza i łódek. Dla mnie to coś pięknego! Więc jeśli miałabym wybierać to byłoby właśnie to miejsce, choć na Rue de Poilu też znajdziecie klimatyczne knajpki.

Co jeszcze można robić w Villefranche?

Podczas pobytu na Lazurowym Wybrzeżu zauważyłam, że sporo osób przyjeżdża do Villefranche na plażowanie. Myślę, że to za sprawą długiej, żwirkowej plaży, która jest dużo bardziej przyjemna (nie trzeba butów by swobodnie przejść) od kamienistej plaży Nicei. Kolejny powód to zatoka, w której woda jest spokojniejsza i zapewne ciepła, a stojące w oddali żaglówki tworzą niepowtarzalny pejzaż. Czytałam też, że pobliskie skałki są ciekawą rozrywką dla dzieciaków, które chętnie z nich skaczą, mając z tego ogromną frajdę. Zatem jeśli będziecie Villefranche koniecznie idźcie na Plażę Marynarzy (Marinieres Beach).

Po powrocie czytałam o ukrytej ulicy Rue Obscure, która na odcinku 100 metrów znajduje się pod inną uliczką. I wtedy przypomniało mi się, że rzeczywiście szliśmy taką uliczką, która biegła w dół, była ciemna i oświetlały ją jedynie zawieszone pod sufitem lampy. I jak nazwa wskazuje – była trochę obskurna.. Jednakże kiedyś służyła jako schron przed ewentualnym ostrzałem do strony zatoki. Dobrze, że trafiliśmy na nią bo inaczej miałabym poczucie, że ominęło nas coś niezwykłego! Wpiszcie nazwę ulicy w mapę, a traficie tam bez problemu.

Villefranche to też świetna alternatywa noclegu na Lazurowym Wybrzeżu. Ta opcja powinna być szczególnie interesująca dla osób, które nie lubią zgiełku dużego miasta i pragną odpocząć z dala od tłumów i miejskiego hałasu.

Jeśli planujecie odwiedzić Villefranche i macie jakieś pytania lub wątpliwości to nie wahajcie się kontaktować ze mną. Chętnie odpowiem na Wasze pytania 🙂

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *