5 MIEJSC W BOLONII, W KTÓRYCH MUSISZ ZJEŚĆ

Wiedzieliśmy, że po przylocie (godzina 21:30) będzie nam się marzyć najlepsza pizza na świecie – margherita! Nie chcieliśmy czegoś z baru szybkiej obsługi, ale prawdziwej, włoskiej pizzy, dlatego wybraliśmy restaurację Il Veliero. To był strzał w dziesiątkę! Po pierwsze lokalizacja – restauracja znajduje się jedną przecznicę (klika minut drogi pieszo), od głównego dworca Stazione Centrale. Po drugie czas oczekiwania – nie ukrywam, że trochę nam się spieszyło. Ale jak otrzymałam dwie wielkie pizze po 3 minutach to pomyślałam, że to nie moje zamówienie. I po trzecie smak – pizza była przepyszna, nie wiem czy to dlatego, że byliśmy jej tak spragnieni, ale śmiem twierdzić, że była to najlepsza pizza jaką jadłam do tej pory. Cieniutkie ciasto, znakomita rozpływająca się w ustach mozzarella i świetnie doprawiony (niekwaśny) sos pomidorowy. Po prostu pizza marzenie! Wzięliśmy też pizzę 4 sery (Quatro Fromaggi) na próbę – była dobra, ale już bardziej słona (czego można się było spodziewać), dlatego bardziej zapadła nam w głowie margherita 🙂 Jeśli chodzi o Il Veliero to gorąco polecam również na obiad czy kolację, wystrój naprawdę niepowtarzalny – możesz poczuć się jak na drewnianym statku. Bardzo miła obsługa, a ceny przystępne (margherita – 5 euro, 4 fromaggi – 7,5 euro).

Druga w naszej bolońskiej klasyfikacji jest pizzeria Due Torri. Jak nazwa wskazuje znajduje się przy dwóch słynnych wieżach, w ścisłym centrum starego miasta. Nie zniechęcajcie się wszechobecną kolejką. W środku zobaczycie pokaz mistrzowskiej obsługi klienta. Pizza jest wydawana natychmiast po jej zamówieniu i opłaceniu! Ludzie gnają tam grupami, praktycznie wszyscy zamawiają po jednym kawałku pizzy, dostają go w papierku i udają się na mały plac pod dwie wieże. To wygląda jak jakaś nowoczesna tradycja bolońska, której ciężko się oprzećJ Pizza jest pyszna, obsługa znakomita , a ceny atrakcyjne (kawałek margherity 2,5euro, calzone 5 euro) – jedynym słowem pizzeryjny sztos. Uważajcie tylko jak chcecie zamówić coś innego niż „one slice pizza”. Ja pokusiłam się na calzone. Już w pierwszych momentach zamówienia obsługa wzbudziła moje zaniepokojenie informując kilka razy, że będę musiała poczekać 2-3 minuty, ale dla mnie to nie był żaden problem. Jak się okazało pieróg był bardzo duży i byłoby to miłą niespodzianką gdyby nie fakt, że nie miałam jak go zjeść. Niestety bez sztućców było to bardzo trudne, ale smaku nie mogę mu odmówić.

Wybraliśmy się do Osteria dell’Orsa ze względu na liczne pozytywne opinie na portalu Tripadvisor. Ludzi było dosyć sporo, dlatego obsługa od razu skierowała nas do podziemi. Wystrój i sam stolik nie wyglądał zachęcająco, ale miało to swój klimat. W podziemiach byliśmy pierwszymi gośćmi na sali – przyszliśmy chwilę po 19. Za około pół godziny sala była już pełna ludzi, a nowowchodzący musieli udać się gdzieś indziej, dlatego radzimy przyjść tam nie później niż o 19 i mowa tutaj o środku tygodnia – w weekend nie mieliśmy okazji sprawdzić. Menu nie urzekło nas, ale umówmy się – wiedzieliśmy co chcemy zjeść 🙂 Z uwagi na fakt, że słynne na całym świecie spaghetti bolognese nie istnieje w kuchni bolońskiej, chcieliśmy skosztować jego pierwowzór, czyli tagliatelle al ragù. Różnica jest spora – nie jest to makaron spaghetti a tagliatelle, natomiast do sosu w al ragu dodaje się mleka, ale nie dodaje się czosnku jak w przypadku spaghetti bolognese. I tak okazuje się, że to zupełnie inne potrawy, dlatego koniecznie musicie spróbować prawdziwej bolońskiej wersji. Ważna sprawa – nie zapomnijcie posypać al ragu tartym parmezanem, który znajdziecie w … cukierniczce! Mnie przypomniało się przy ostatnim kęsie 🙂 Podsumowując, jedzenie bardzo dobre, a ceny naprawdę przystępne (6,50 euro danie i 2 euro herbata) w porównaniu z innymi restauracjami.

Ristorante Pizzeria Nino to elegancka restauracja idealna na kolację. Wystrój dosyć ciemny (meble i cegła na ścianach), ale zapewniam Was, że w środku jest bardzo przytulnie i panuje miła atmosfera. Już sama witryna widoczna z zewnątrz wypełniona wypiekami zachęca nas do wejścia. Na początek tzw. czekadełko –pieczywo i foccacia. Tutaj ceny już trochę wyższe, dla porównania al ragu 10 euro. Dodatkowo opłata za stolik, czyli koperto – 2,5 euro od osoby. Ja zamówiłam lasagne (12 euro), a Robert tradycyjny boloński przysmak tortellini in bordo, czyli nadziane tortellini w bulionie wołowym lub z kury (również 12 euro). Na wynos wzięliśmy pizzę z szynką parmeńską i serem typu straciatella (nie mylcie ze słodkimi serkami z czekoladą 😉 w cenie 10 euro. Do popicia polecamy domowej roboty winko, taka karafka jak na zdjęciu jest idealna na parę (koszt 13euro za litr). Na koniec miły akcent – mini buteleczka zmrożonego limoncello. Na zdrowie!

Kiedy przyjdzie czas na deser wybierzecie się na najlepsze lody w Bolonii, które znajdziecie w Cremeria Cavour. Nowoczesna lodziarnia i cukiernia na Piazza Cavour serwuje pyszne i zarazem piękne wyroby. Tutaj spróbowaliśmy słynnego smaku o tej samej nazwie – cavour. To połączenie serka riccotta i lokalnej limonki (biała gałka, koszt 1,3 euro za sztukę). Nam bardzo smakował, szczególnie dlatego że nie jest zbyt słodki. Kremowa konsystencja lodów rozpływa się w ustach! Polecamy nie tylko latem 😉 .

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *